Wiele już napisano o zbyt obszernych i często niezrozumiałych nawet dla prawników uzasadnieniach orzeczeń sądowych. Zamiast być prostym odzwierciedleniem toku rozumowania sądu, stały się od lat kanwą do prowadzenia przez sędziów obszernych rozważań naukowych z przeglądem dostępnego orzecznictwa na dany temat. Niekiedy zawierają omówienie całego materiału dowodowego, w tym przywołanie pełnej treści zeznań świadków, opinii biegłych i wyjaśnień oskarżonych. Dobrze, gdy powyższe elementy nie zastępują w uzasadnieniu tych rozważań, które powinny się tam obligatoryjnie znaleźć, gorzej - gdy tak się dzieje. W tym natłoku informacji potrzebnych i całkowicie zbędnych, do tego często napisanych skomplikowanym językiem prawniczym, strona ma prawo się zagubić i nie zrozumieć istoty powodów wydania wyroku. Wystarczy jednak sięgnąć do lat 70 - tych by zobaczyć, że można uzasadnienia wyroków pisać inaczej: krótko i zwięźle. Od tego czasu zmieniło się jednak wiele, a niechlubną rolę odegrał tu zwłaszcza Sąd Najwyższy. Dopływ do tego sądu sporej liczby profesorów prawa wywierał ten negatywny skutek, że pisali oni uzasadnienia wzbogacone o obszerne wywody naukowe. Nie sprzyjała temu również praktyka glosowania orzeczeń, gdzie autor glosy zwykle obszernie od strony naukowej rozprawiał się ze zbytnio spłyconym uzasadnieniem wyroku . Wywołany do tablicy sędzia SN przy kolejnym uzasadnieniu starał się więc tym razem odnieść już do wszystkich kwestii, które mogły być przedmiotem kontrowersji, potem tego też wymagał od sądów powszechnych … i tak uzasadnienia się rozrastały. Powyższa praktyka przeniosła się potem i na sądy apelacyjne, a stamtąd niżej, przy czym rozbudowie uzasadnień wydatnie też pomogła wadliwa praktyka uchylania słusznych wyroków wyłącznie na niedostatki samego uzasadnienia.

Charakterystyczne jest to, że zarówno przepisy procedury cywilnej jak i karnej od strony prawnej bynajmniej nie wymagają od sądu sporządzania obszernych uzasadnień. Nie znajdziemy tam wzmianki o tym, że uzasadnienie musi koniecznie zawierać takie elementy jak np.: rozbudowaną część sprawozdawczą, opis wyjaśnień oskarżonego czy treść zeznań świadków tudzież opinii biegłego. W istocie nie ma tam nawet wymogu, by powoływać konkretne karty z zeznaniami świadka na poparcie ustalonego faktu zamiast skrótowego ujęcia, że „dowodem są tu zeznania świadka X”. Wszak sąd odwoławczy i strony mają to wszystko w aktach i nie ma powodu aby sąd I instancji drobiazgowo ujmował je w uzasadnieniu. Tymczasem stało się to nagminne w praktyce sądowej. Wypada posypać sobie głowy popiołem: nie ustawodawca stworzył sędziom nieżyciowe przepisy ale to sędziowie interpretują je wyjątkowo nieżyciowo.

W przedłożonym właśnie do opiniowania ministerialnym projekcie zmian w kodeksie postępowania karnego (wersja na dzień: 4 grudnia 2018 r.) wprowadza się w tym zakresie rewolucję. Zgodnie ze znowelizowanym art. 424 §4 k.p.k., uzasadnienie wyroku ma być sporządzane na formularzu według ustalonego druku, przy czym to Minister Sprawiedliwości określi wzór formularza uzasadnienia wyroku oraz sposób jego wypełniania, „mając na uwadze konieczność zamieszczenia w nim niezbędnych informacji wskazanych w ustawie, w sposób umożliwiający należyte sporządzanie przez uprawnionego środka odwoławczego, a także właściwego dokonania kontroli odwoławczej”. Co ciekawe, pomimo wprowadzania formularza, który ma w założeniu skrócić pracę sędziego nad uzasadnieniem, projektodawca nadal pozostawił termin 14 dni na jego sporządzenie oraz możliwość przedłużenia tego terminu na czas oznaczony przez prezesa sądu, już nie tylko „w sprawie zawiłej” ale też „z innej ważnej przyczyny”.

Przyznać trzeba, że nie znamy na tę chwilę jego wzoru. Dotychczasowe doświadczenia z wszelkimi formularzami sądowymi uczą jednak, że stworzenie określonego druku niejednokrotnie tylko bardziej skomplikowało pracę sędziego. Szczerze wątpię aby udało się stworzyć taki wzór, który będzie rzeczywiście uniwersalnym narzędziem pracy zarówno w prostej sprawie wykroczeniowej, w procesie poszlakowym jak i obejmującym wieloosobową grupę przestępczą popełniającą kilkadziesiąt czy kilkaset przestępstw, zwykle w różnych konfiguracjach personalnych. Tym bardziej nie wierzę w to, żeby taki formularz (gdyby miało chodzić jeszcze o jakieś dodatkowe załączniki, przedłużki itp.) był bardziej czytelny dla stron i sądu odwoławczego niż dobrze napisane i krótkie uzasadnienie. Prognozuję, że szybko się okaże, iż same strony będą nieusatysfakcjonowane nazbyt lapidarnym sposobem motywowania orzeczenia w ich sprawach.

Wprowadzenie formularza może wreszcie negatywnie wpłynąć na stabilność orzeczniczą. Dobrze napisane uzasadnienie w sprawie kontrowersyjnej, o możliwych różnych ocenach, broniło dotąd wydanego orzeczenia w instancji odwoławczej. Bez odpowiednio szczegółowych i pogłębionych rozważań, nawet kosztem czasu, który wtedy poświęca się na pisemne motywowanie zapadłego rozstrzygnięcia, w „dużych” sprawach będzie naprawdę trudno logiczne wyjaśnić stronom i sądowi II instancji dlaczego dało się wiarę niektórym świadkom, a nie dało innym czy czemu przyjęło się kwoty i wartości inne niż zakładał. prokurator. Co przy braku takiego wywodu zrobi sąd odwoławczy, nietrudno jest zgadnąć.

Wreszcie, delegowanie na Ministra Sprawiedliwości kompetencji nie tylko do sporządzenia druku formularza ale jeszcze określenia zasad jego wypełniania może (choć nie musi) wiązać się z nadmierną niekonstytucyjną ingerencją władzy wykonawczej w imperium władzy sądowniczej. Chodzi wszak o sferę ściśle orzeczniczą. Jeśli minister w rozporządzeniu niewłaściwie określi co w tym uzasadnieniu wolno sędziemu zawrzeć, a czego już nie, może to zawęzić sądom możliwość wyjaśnienia własnych motywów rozstrzygnięcia (np. powoływania się na wcześniejsze orzecznictwo SN czy S.A.). Wiele tu zależy od finalnej postaci druku formularza ale warto już teraz uświadamiać sobie potencjalne zagrożenia.

Niewątpliwie propozycja tej zmiany będzie atrakcyjna przede wszystkim dla sędziów I instancji, zwłaszcza rejonowych. Na pewno przyspieszy ich pracę bo zawsze łatwiej uzasadnić wyrok w krótkim formularzu niż pisać obszerne uzasadnienie. Szczerze wątpię czy ułatwi pracę sędziów odwoławczych oraz czy zyska akceptację stron. Zapewne entuzjastycznie zostanie natomiast przyjęta przez ich pełnomocników bo łatwiej będzie podważać trafność wyroku chronionego jedynie lapidarnym drukiem formularza aniżeli takiego, gdzie sąd w obszernym i wyczerpującym wywodzie przekonująco uzasadnił swoje racje. Dostrzegając istniejące zagrożenia (w tym dla sfery niezawisłości) oraz bardzo rewolucyjny charakter tej noweli, lepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzanie projektowanej zmiany etapowo, wpierw na zasadzie fakultatywnego wyboru, dokonywanego przez samego sędziego referenta: czy chce skorzystać z formularza uzasadnienia czy też uważa jednak za celowe sporządzenie do danej sprawy tradycyjnego, pełnego uzasadnienia. Czas pokazałby wtedy na ile ta rewolucja się sprawdziła, a przejściowo równoległe funkcjonowanie obu rozwiązań - który z tych modeli jest faktycznie lepszy. Budzi też pewną wątpliwość sens odraczania wydania uzasadnienia na okres powyżej 14 dni skoro chodzi o formularz, którego założeniem ma przecież być znaczne skrócenie sędziemu czasu pracy po wydaniu wyroku. Dobrze jednak, że chociaż tu nie zdecydowano się na razie na dalej idącą rewolucję. To praktyka pokaże, czy przy uzasadnieniach na formularzach będzie w ogóle potrzebne sędziom przedłużenie im czasu na sporządzenie pisemnych motywów wyroku.

SSO Tomasz Krawczyk