Kiedy po zakończeniu nauki w szkole podstawowej, rozpocząłem nowy etap swej edukacji w technikum elektronicznym, nasi profesorowie od fizyki zachwycali się teoretycznym modelem maszyny, która raz wprawiona w ruch, pozostaje w nim w nieskończoność. Cóż, to było ciekawe, ale w praktyce takiej maszyny nie udało się zbudować.
Jako humanista wiedziałem już wtedy, że zbiorowość ludzka potrafi wykreować coś ciekawszego. Dziś ten mechanizm doczekał się praktycznej ilustracji w naszym środowisku. Chodzi o taki model funkcjonowania, do którego energii dostarcza się tylko raz i to wcale nie wielkiej, a po wprawieniu go w ruch on sam zaczyna się napędzać, nabiera mocy i rozpędza się. Zupełnie jak śniegowa kula zrzucona ze zbocza. Zaczyna toczyć się coraz prędzej, przyłącza do siebie nowe partie śniegu i rośnie do ogromnych rozmiarów mknąc szybciej i szybciej.

„Reforma” wymiaru sprawiedliwości, którą aktualnie przeżywamy, rozpoczęła się od powołania do ministerstwa kilku sędziów, obsadzenia kilkunastu miejsc w KRS, zmiany kilkudziesięciu prezesów sądów i…poszło!

Można jeszcze dodać rzecznika dyscyplinarnego i jego centralnych zastępców, kilka etatów w KSIP-ie, ale to i tak niewiele jak na tysiące czynnych sędziów.

Tak naprawdę machinę puszczono w ruch dopiero przed około rokiem, a już są pierwsze symptomy przyspieszenia i nabierania masy. Znajdują się nowe osoby, które dla kilkuset złotych dodatku, przedrostka przed nazwiskiem i pozornego autorytetu przyjmują z rąk – krytykowanych wcześniej przez niektórych władz – funkcje i zaszczyty.

Przyjrzyjmy się tylko naszej apelacji. Znaleźli się ludzie gotowi przyjąć funkcje po odwołanych prezesach i wiceprezesach Sądu Okręgowego w Łodzi, Sądów Rejonowych dla Łodzi – Śródmieścia w Łodzi i Sądu Rejonowego dla Łodzi – Widzewa w Łodzi, a ostatnio także Sądu Rejonowego w Zgierzu i Sądu Rejonowego w Rawie Mazowieckiej. Wszyscy znamy te osoby. Byli zawsze wśród nas. Przynajmniej niektórzy (znaczna mniejszość) cieszyli się opinią dobrych merytorycznie sędziów. Co ich skłoniło do takiego zachowania? Czemu nie liczą się ze zdaniem samorządu sędziowskiego i – póki co – większości kolegów? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na te pytania. Może rzeczywiście w dzisiejszym świecie liczy się tylko pieniądz i kariera? Może nam, idealistom już pora umierać? Może sędzia to znowu nikt taki wyjątkowy i nie można od niego wymagać przestrzegania zasad i etyki?

Do grona tych osób dodałbym nowych nominatów neoKRS-u, bo dla nikogo z nas nie jest tajemnicą, że tam jest tylko mały marginesik osób przypadkowych…większość, to krewni i znajomi mitycznego „królika”.

Dodatkowo śnieżna kula napotyka na coraz miększy śnieg. Niektórzy z nas zaczynają myśleć o sobie. Niektórzy zaczynają akceptować swoich znajomych na stanowiskach – no przecież nikomu nie robią krzywdy, a część z nich to mili i sympatyczni ludzie. Wielu z nas jest już znudzonych tą szarpaniną, kłótniami. Lepiej niech będzie spokój, niech będzie miło!...a kuleczka się toczy…

Śniegu jeszcze po drodze sporo. Są do obsadzenia komisje egzaminacyjne, będą nowe awanse, a i prezesi w innych sądach będą systematycznie odchodzić. Niektórzy może do KSIPu zostaną dobrani i kaganek oświaty w dłoni dzierżyć będą. To nic, że legendy w środowisku krążą, jacy to „wspaniali” prawnicy. Kogo dziś obchodzą kwestie merytoryczne.

Proponuję nam dziś refleksję. Czy chcemy położyć się na drodze pędzącej kuli i z nadzieją lub obojętnością poczekać jak nas wciągnie, czy dalej dawać wyraz swojej dezaprobacie i piętnować – oby częściej publicznie – zachowania niegodziwe?...

Niezdecydowanym przypomnę tylko, że wkrótce powinna przyjść wiosna i śnieg roztopić, a pędząca kula prawie zawsze na końcu rozbija się na tysiące kawałków po zderzeniu z drzewem lub murem…tylko czy nam cegieł starczy żeby go zbudować?...

SSO Grzegorz Gała