Sędziowie: Krystian Markiewicz, Bartłomiej Starosta, Monika Ciemięga, Katarzyna Kałwak, Monika Frąckowiak i Dorota Zabłudowska, a wcześniej Waldemar Żurek i Dariusz Mazur, wszyscy odmówili stawiennictwa na wezwania Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz jego zastępców - sędziów: Przemysława Radzika i Michała Lasoty. Z kolei, złożona w dużej części z sędziów, publiczność na rozprawie przed Izbą Dyscyplinarną Sądu Najwyższego w sprawie uchylenia immunitetu sędzi Ireny Majcher z Opola odmówiła opuszczenia sali rozpraw uznając wyłączenie jawności za nieuzasadnione. Anarchia czy bohaterstwo? To bardzo trudne decyzje powtarzają sędziowie, jednak inaczej nie możemy się zachować. Wszystkie inne dostępne metody sprzeciwu zostały wykorzystane. Dzisiaj przyszedł czas na bierny opór - sędziowskie nieposłuszeństwo.

Ci, których to oburza, niech najpierw odpowiedzą sobie, czy równie oburzało ich niepublikowanie wyroku Trybunału Kontynuacyjnego czy niewykonywanie wyroku NSA w sprawie ujawnienia list poparcia do KRS. Żyjemy w określonej sytuacji i nasze reakcje muszą być oceniane stosownie do okoliczności. Nie odbieram opisanych na wstępie postaw jako stawianie się ponad prawem. Dla mnie jest to heroiczny gest sprzeciwu wobec łamania podstawowych zasad państwa prawa. Postępowania dyscyplinarne, a zwłaszcza działania rzeczników: Schaba, Radzika i Lasoty skupiają się niemal wyłącznie na ściganiu i nękaniu sędziów, którzy przeciwstawiają się upolitycznieniu sądów. Izba Dyscyplinarna czeka na werdykt Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu czy w ogóle stanowi niezależny sąd w rozumieniu prawa UE. Ujawniona przez media afera hejterska w ministerstwie sprawiedliwości doczekała się jedynie szybkich dymisji z posad urzędniczych. Opinia publiczna nie usłyszała natomiast, choćby o wezwaniu do złożenia wyjaśnień sędziów, których nazwiska przewijają się w kontekście tej afery, a dotyczy to także Zastępców Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych – Przemysława Radzika i Michała Lasoty. Dlatego sędziowie: Markiewicz, Mazur, Starosta, Ciemięga, Kałwak, Frąckowiak i Zabłudowska odmawiają stawiennictwa w Warszawie przed tymi rzecznikami, deklarują zaś stawiennictwo przed zastępcami rzecznika przy sądach w swoich okręgach i apelacjach oraz przed sądami dyscyplinarnymi. Naraża to ich na kolejne postępowania dyscyplinarne i bardzo poważne zawodowe konsekwencje. Mimo to, w imię zasad, w które wierzą i o które walczą zdecydowali się na ten akt sędziowskiego nieposłuszeństwa.

Ich postawa wzbudza mój podziw i szacunek. Prawo i jego przestrzeganie jest wartością tylko wtedy, gdy tworzone jest i wykorzystywane w poszanowaniu norm i wartości podstawowych. Postępowanie dyscyplinarne ma służyć eliminowaniu zachowań niegodnych sędziów, a nie służyć łamaniu ich kręgosłupów i zasady niezależności od pozostałych władz. Jak tłumaczył nam profesor Matczak w ubiegłym roku w Smardzewicach, pierwotny pozytywizm prawniczy zakładał, że prawo jest rozkazem suwerena zabezpieczonym sankcją, a sędzia jest ustami ustawy, którą musi wykonać bez zastanawiania się jaka ono jest. Ta wizja prawa została jednak całkowicie zdyskredytowana po drugiej wojnie światowej. Pojawiła się wtedy koncepcja wyrafinowanego pozytywizmu prawniczego. W tej wizji komunikaty do sędziego płyną z różnych poziomów systemu prawa. Sędzia już nie jest ustami ustawy, ale kimś kto analizuje cały system prawa, w tym normy konstytucyjne i traktaty międzynarodowe. Nie jest więc prawdą, że jeżeli nie działamy według tradycyjnego modelu bezwzględnego posłuszeństwa pojedynczej ustawie, to sprzeniewierzamy się prawu. Sędzia sprzeniewierza się prawu jeżeli zapomina o ustawodawcy konstytucyjnym i ponadnarodowym i słucha tylko aktualnie rządzącego polityka. Tymczasem zdolność do oporu wobec pojedynczego polityka, to jest zdolność do służenia systemowi prawnemu jako całości.

Nieposłuszeństwo obywatelskie definiuje się jako aktywność obywatelską polegającą na publicznym, demonstracyjnym (na ogół poprzedzonym odpowiednią publiczną zapowiedzią) złamaniu przepisu prawa dla wyrażenia obywatelskiego sprzeciwu wobec tego przepisu. Osoba stosująca nieposłuszeństwo obywatelskie z zasady godzi się ponieść prawne konsekwencje i traktuje poddanie się tym konsekwencjom jako część demonstracji sprzeciwu.

Taki charakter ma sprzeciw wobec centralnych rzeczników dyscyplinarnych sędziów: Markiewicza, Mazura, Żurka, Starosty, Ciemięgi, Kałwak, Frąckowiak i Zabłudowskiej, a ponieważ dotyczy sędziów, możemy go nazwać nieposłuszeństwem sędziowskim.

Głęboko wierzę, że ten opór ma przyczyny, uzasadnienie, sens i siłę sprawczą. Tym bardziej, że już w najbliższy wtorek (24 września) poznamy opinię Rzecznika Generalnego TSUE w sprawie pytania prejudycjalnego czy prawo unijne należy interpretować w ten sposób, że obowiązek państw członkowskich do ustanowienia środków zaskarżenia niezbędnych do zapewnienia skutecznej ochrony sądowej sprzeciwia się przepisom likwidującym gwarancje niezależnego postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów w Polsce poprzez wpływ polityczny na prowadzenie postępowań dyscyplinarnych i powstanie ryzyka wykorzystywania systemu środków dyscyplinarnych do politycznej kontroli treści orzeczeń sądowych.

W kolejnych zaś tygodniach należy się spodziewać wyroku, który ostatecznie przesądzi czy zmienione w grudniu 2017 r. przepisy dyscyplinarne wobec sędziów spełniają standardy unijne. Jeżeli obawy środowiska sędziowskiego, że tak nie jest, potwierdzą się, przepisy, które dzisiaj są kontestowane będą musiały być zmienione, również w części dotyczącej powoływania Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych i jego Zastępców. Wówczas odmowa stawiennictwa przed takim rzecznikiem nie będzie już określana jako sędziowskie nieposłuszeństwo, ale sędziowski obowiązek.

SSO Ewa Maciejewska