We wtorek 19 listopada 2019 r. o godzinie 9.00 ogłoszony zostanie wyrok TSUE w sprawie połączonych pytań prejudycjalnych w sprawach C 585/18, C 624/18 i C 625/18, zadanych przez Sąd Najwyższy 20 września 2018 r. i 3 października 2018 r. Sąd Najwyższy pyta Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej o to, czy utworzona od podstaw izba sądu ostatniej instancji państwa członkowskiego, w której orzekają wyłącznie sędziowie wybrani przez organ, który z uwagi na ustrojowy model ukształtowania oraz sposób działania nie daje rękojmi niezależności od władzy ustawodawczej i wykonawczej, jest sądem niezależnym i niezawisłym w rozumieniu prawa Unii Europejskiej, a jeśli nie jest, to czy w rozpoznawanych sprawach może pominąć jej właściwość.

Według opinii Rzecznika Generalnego Evgeniego Tancheva z 27 czerwca 2019 r. Izba Dyscyplinarna polskiego Sądu Najwyższego nie spełnia wymogów niezawisłości sędziowskiej w rozumieniu prawa Unii w świetle roli, jaką organy ustawodawcze odgrywają przy wyborze 15 sędziów będących członkami Krajowej Rady Sądownictwa (KRS), oraz roli, jaką ten organ odgrywa przy przeprowadzaniu naboru sędziów, którzy mogą zostać powołani przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej do Izby Dyscyplinarnej.

Orzeczenie TSUE będzie zatem przełomowe. Jest oczekiwanie, że będzie to sąd nad zbyt silnie upolitycznioną procedurą powoływania i awansowania sędziów, jaka została uchwalona w poprzedniej kadencji parlamentu. W wyniku tej procedury wyłoniono od podstaw dwie nowe izby Sądu Najwyższego oraz przeprowadzono setki konkursów na celowo nieobsadzane przez lata 2016-2017 wolne stanowiska sędziowskie. Część tych sędziów już orzeka, a część (w Łodzi jest to większość) nadal oczekuje na zakończenie procedury.

Samorząd i stowarzyszenia sędziowskie od początku sprzeciwiały się reformie podkreślając jej niedopuszczalność w świetle zapisów polskiej Konstytucji oraz podstawowego prawa Unii Europejskiej do zapewnienia obywatelom Unii skutecznej ochrony sądowej. Wobec bardzo poważnych wątpliwości co do składu (powołanie 3 sędziów na miejsca zajęte) i sposobu działania (ręczne dobieranie składów orzekających) polskiego Trybunału Konstytucyjnego, zagadnienie zostało przedstawione do rozpoznania Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a od listopada 2018 r. lokalne zgromadzenia samorządu sędziowskiego gremialnie decydowały o odraczaniu opiniowania kandydatów na wolne stanowiska sędziowskie do rozstrzygnięcia TSUE.

Jeżeli wyrok TSUE odmówi Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego statusu niezależnego sądu oraz podważy legitymację neoKRS do wyłaniania kandydatów na urzędy sędziowskie, będzie to spektakularny koniec wymiany elit na swoje, którą od dwóch lat przeprowadza w wymiarze sprawiedliwości większość rządząca. Sądy w systemach demokratycznych nie są bowiem strefą wpływów tej i czy innej partii politycznej, a sędziów nie wymienia się na urzędach i stanowiskach w zależności od werdyktu wyborczego w wyborach parlamentarnych. Sądy, aby skutecznie chronić praw obywatelskich, kontrolować i balansować władze wykonawczą i ustawodawczą muszą być władzą odrębną i niezależną. O tym stanowi art 173 polskiej Konstytucji i art. 19 Traktatu o Unii Europejskiej. Oczywiście można sobie wyobrazić, że polskie władze uznają, że orzeczenie Trybunału nie wiąże, bo wydane zostało poza kompetencjami tego organu. Jednak stanowisko takie otwierałoby kolejne pole konfliktu z Komisją Europejską, a także na pewno nie byłoby zaakceptowane przez inne sądy i trybunały unijne. Polska, jeżeli zatem chce pozostać we wspólnocie europejskiej, będzie musiała ten wyrok uznać i w bliższej lub dalszej perspektywie czasowej w jakiś sposób wykonać.

Oczywiście wyrok będzie się wprost odnosił do spraw, w których zadane zostały pytania prejudycjalne, a więc – jeżeli odpowiedzi będą twierdzące - stanowić jedynie podstawę do pominięcia w konkretnych sprawach właściwości Izby Dyscyplinarnej. Wyrok taki będzie jednak równocześnie wskazówką interpretacyjną dla wszystkich sądów krajowych. Może zatem prowadzić do pomijania, z uwagi na brak przymiotu niezależności, również rozstrzygnięć wszystkich innych sędziów wyłonionych w procedurze przed tą samą Krajową Radą Sądownictwa. Właśnie przed takim scenariuszem jako samorząd i stowarzyszenia sędziowskie ostrzegaliśmy.

Jak wynika ze szczegółowych danych publikowanych na portalu https://ruleoflaw.pl/krs-wykaz.xlsx, w latach 2018-2019 neoKRS wyłoniła na wolne stanowiska prawie 600 sędziów, z czego według stanu na początek września 2019 r. - 288 już orzeka (38 w Sądzie Najwyższym, 19 w sądach apelacyjnych, 123 w okręgowym, 95 w rejonowych, 5 w Naczelnym Sądzie Administracyjnym i 8 w wojewódzkich sądach administracyjnych). Niektórzy skorzystali z okazji na szybki i kontrowersyjny względem zasług awans. Inni ciężko pracowali i mimo wątpliwości prawnych i etycznych uznali, że awans im się należy. Są też oczywiście całe rzesze innych, którzy pomimo, że mogli i zasługiwali, powstrzymali się z kandydowaniem do czasu wyjaśnienia wątpliwości, zwłaszcza po zainicjowaniu przez Sąd Najwyższy procedury pytań prejudycjalnych. Wtorkowy wyrok TSUE dla wszystkich będzie odpowiedzią, kto miał rację oraz wskazówką jak postępować dalej.

SSO Ewa Maciejewska