Obserwując ostatnie wydarzenia dotyczące działań podejmowanych przez rzeczników dyscyplinarnych miałam skojarzenia z filmem Stanisława Jędryki pod takim właśnie tytułem. Choć film opowiada zupełnie inną historię, to jedno jest wspólne, główny bohater filmu znany jest z niełatwego charakteru oraz tego, że lubi wszczynać konflikty tam gdzie sprawy można rozwiązać inaczej. Wypisz wymaluj działania rzecznika. I o ile bohater filmu w końcu zaczyna poszukiwać własnej drogi, to nie widzę tego w działaniach rzeczników. Nadal ich postępowanie budzi w środowisku sędziów duże poruszenie, żeby nie powiedzieć bulwersuje.

Ostatnio znowu głośno zrobiło się wokół decyzji rzecznika dyscyplinarnego sędziego Piotra Schaba i jego zastępców. Niestety nie są to decyzje, z których powinni być dumni.

Do tej pory już dwukrotnie zwracałam się z apelem do sędziego Piotra Schaba, aby zachował przynajmniej minimum obiektywizmu, niestety bezskutecznie. Odnoszę, więc coraz częściej wrażenie, że zarówno pan Piotr Schab jak i jego zastępcy zaczynają wpisywać się w narrację władzy politycznej i tym samym przestają być bezstronni (choć należy sobie zadać pytanie czy kiedykolwiek byli?)

Otóż niedawno podjęli oni kolejną decyzję, tym razem w sprawie sędziego z Olsztyna – pana Pawła Juszczyszyna, o wcześniejszych decyzjach wobec innych sędziów nie wspominam, choć są one równie bulwersujące. Ciekawe wydaje się tło tej decyzji, która wpisuje w ciąg kolejnych zdarzeń. W niedzielę minister Michał Wójcik wspomina, na marginesie dyskusji, o możliwych konsekwencjach dyscyplinarnym dla sędziego i po 2 dniach postępowanie to jest wszczynane. Tak działa system naczyń połączonych - władza wykonawcza, rzecznicy dyscypliny i powołani na swoje stanowisko decyzją ministra Zbigniewa Ziobry nowi prezesi sądów. Okazuje się, że parę godzin po wszczęciu postępowania dyscyplinarnego sędzia który wydał swoją decyzję procesową zostaje zawieszony na okres jednego miesiąca bez prawa odwołania się od tej decyzji przez prezesa sądu powołanego przez Zbigniewa Ziobro.

Na marginesie moich rozważań wspomnę tylko, że w procedurze cywilnej jest przepis art. 379 kpc który zobowiązuje sąd do badania tzw. bezwzględnych przesłanek odwoławczych, a jedną z nich jest prawidłowy skład sądu orzekającego w I instancji, a w świetle ostatniego orzeczenia TSUE z 19 listopada 2019r sprawdzenie prawidłowości składu sądu w tym prawidłowości powołania sędziego, jest nie tylko prawem, a obowiązkiem sądu badającego każdą sprawę w ramach procedury odwoławczej. Na poparcie tego twierdzenia przytoczę tylko fragment orzeczenia z 19.11.2019r „zgodnie z utrwalonym orzecznictwem ETPC w celu ustalenia, czy sąd można uznać za „niezawisły” w rozumieniu wspomnianego art. 6 ust. 1 EKPC, należy zwrócić uwagę między innymi na sposób powoływania jego członków i długość ich kadencji, na istnienie gwarancji chroniących ich przed naciskami z zewnątrz oraz na to, czy dany organ przejawia oznaki niezależności Stopień niezależności KRS od władzy ustawodawczej i wykonawczej przy wykonywaniu zadań powierzonych jej przez ustawodawstwo krajowe jako organowi, któremu na mocy art. 186 Konstytucji powierzono misję stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, może mieć bowiem znaczenie przy dokonywaniu oceny, czy wyłonieni przez nią sędziowie będą w stanie spełnić wymogi niezawisłości i bezstronności wynikające z art. 47 karty praw podstawowych. Do sądu odsyłającego będzie należało ustalenie – na podstawie wszystkich okoliczności zarówno faktycznych, jak i prawnych, dotyczących zarazem okoliczności, w jakich członkowie KRS zostali wybrani, oraz sposobu, w jaki organ ten konkretnie wypełnia wyznaczoną mu rolę – czy KRS daje wystarczające gwarancje niezależności od organów władzy ustawodawczej i wykonawczej". Nie muszę chyba nikomu przypominać, że to orzeczenie jest obowiązujące na terenie RP i każdy sędzia może się na nie powołać. Nie widzę w działaniach pana sędziego Pawła Juszczyszyna żadnych nieprawidłowości, ale widać nie jestem tak przenikliwa jak rzecznik Piotr Schab. Oczywiście cały czas zastanawiam się, co stoi na przeszkodzie w upublicznieniu list poparcia do neoKRS? A może to tak jak w wierszu Jana Brzechwy „na wyspach Bergamutach podobno jest kot w butach..., jest słoń z trąbami trzema i tylko wysp tych nie ma!” Nie ma też list poparcia do nowej KRS i stąd ta nerwowość w działaniach polityków i sędziów tam zasiadających. Czego się boicie panowie sędziowie? A może zdajecie sobie sprawę jakie są konsekwencje zapadłego w Luksemburgu orzeczenia i że może to się wiązać z utratą dotychczasowej pozycji, czy to w ramach neoKRS, czy w ramach sądownictwa dyscyplinarnego. Obawiam się jednak że, może to być także po prostu zwykłe wewnętrzne przekonanie o waszej bezkarności? Tego tak naprawdę nie wiem, ale historia znała już takie przypadki, kiedy innym też wydawało się, że ich władza jest nie do podważenia.

Na dzień dzisiejszy mogę z całą stanowczością stwierdzić, że działania rzecznika Piotra Schaba i jego zastępców nie mają nic wspólnego z obiektywizmem, że przypomnę tylko działania rzeczników w sprawie tzw. afery hejterskiej, gdzie stwierdzili w swoim komunikacie, iż „(..) w sprawie domniemanej próby medialnego zdyskredytowania Prezesa SSP „Iustitia” sędziego Krystiana Markiewicza i innych czynów stanowiących uchybienie godności przez wymienionych w tych publikacjach sędziów, zatrudnionych w Ministerstwie Sprawiedliwości informuję, że dotychczasowe czynności procesowe z udziałem przesłuchanych świadków, w tym sędziego Łukasza Piebiaka, nie dostarczyły faktycznych i prawnych podstaw do wszczęcia postępowań dyscyplinarnych i przedstawienia zarzutów dyscyplinarnych dotyczących przedmiotu czynności wyjaśniających” (por: komunikat zamieszczony na stronie rzecznik.gov.pl). To tylko tyle i aż tyle. Ta decyzja pokazuje jak na dłoni jak działa instytucja Rzecznika Dyscyplinarnego i upoważnia mnie do stwierdzenia, że jego serce jest po stronie polityków i wobec tego trudno w jego działaniach doszukać się bezstronności i obiektywizmu.

W komunikacie dotyczącym postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego Pawła Juszczyszyna rzecznik dyscyplinarny pisze o naruszeniu godności urzędu sędziego. Nie wierzę w to, co widzę, nie wierzę, że takie działania wobec innego sędziego za stosowanie prawa i decyzje procesowe w sprawach dotyczących ważności orzeczenia, a więc bezwzględnej przesłanki odwoławczej, może podjąć inny sędzia. To działanie wbrew wszystkiemu i wszystkim ze złamaniem wszelkich reguł. Przypomina mi się słynny cytat z powieści Henryka Sienkiewicza ”Potop” kończący scenę pojedynku Andrzeja Kmicica z Michałem Wołodyjowskim, a adekwatny do sytuacji - „kończ waść wstydu oszczędź!” Jest też inne skojarzenie, z czasami nie tak odległymi, kiedy to nawoływano do odejścia jednego z polityków, więc teraz parafrazując to zawołanie powiem tak - Piotr Schab musi odejść!

Wcześniej już dwukrotnie pisałam listy do s. Piotra Schaba zwracałam się do niego z apelem o OBIEKTYWIZM mając nadzieję na poruszenie jego sędziowskiego sumienia, jak widać bezskutecznie. Teraz wydaje mi się, że jedyny apel z jakim powinniśmy się zwrócić do Pana Piotra Schaba, to apel o to, aby w imię szacunku do urzędu sędziego i pamiętając o rocie ślubowania porzucił stan sędziowski i podryfował w stronę polityki. Tam mu będzie wygodniej, a i gorset przyzwoitości nie będzie tak bardzo uwierał.

Panie Piotrze S. odwagi w podjęciu tej jednej słusznej decyzji życzę!!

SSO Katarzyna Wesołowska-Zbudniewek