Według Prezydenta RP Andrzeja Dudy (wystąpienie z 11 grudnia 2019 r. w Nowym Mieście Lubawskim) przywrócenie w Polsce sprawiedliwości w znaczeniu przywrócenia sprawiedliwych sądów jest bardzo trudne, ponieważ stary układ w sądownictwie bardzo mocno się trzyma i nie chce pozwolić na to, aby zabrać im przywileje i tę władzę nad ludźmi, do której doszli. Ale muszą zrozumieć, że ich praca to także służba dla Rzeczypospolitej i przede wszystkim dla polskich obywateli. I że to jest najważniejsze. I że nie obywatel jest dla sądu, ale sąd jest dla obywatela. I że sędzia służy ludziom i służy Rzeczypospolitej. Tylko państwo sędziowie nie chcą tej Konstytucji w ten sposób czytać. Niestety sami w ten sposób zaprzeczają, że są prawdziwą elitą polskiego społeczeństwa. Uzurpują sobie tę nazwę. Bardzo przykro mi o tym mówić. Prawdziwa elita dba o interesy zwykłych ludzi, bo jest do tego zobowiązana. To właśnie dlatego może się nazywać elitą, że stanowi przykład dla innych: pozytywny, a nie negatywny. Gdyby było inaczej, to społeczna ocena wymiaru sprawiedliwości nie byłaby taka, z jaką się spotykamy, że zdecydowana większość Polaków fatalnie wyraża się o wymiarze sprawiedliwości, o tym jak on działa i o tym czy polskie sądy są sprawiedliwe.

Nie pierwszy raz Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej publicznie znieważa sędziów, przypisując im jako 10-tysięcznej grupie zawodowej, że są nietykalnym układem, broniących przywilejów, skorumpowanym, nie dbającym o interesy zwykłych ludzi i wydającym niesprawiedliwe wyroki.

Ta narracja ma określony cel. Ma przygotować obywateli na stan wojenny w wymiarze sprawiedliwości, który już został zapowiedziany projektem ustawy określanej jako represyjna czy kagańcowa (druk sejmowy nr 69).

Polscy niezależni sędziowie są obecnie grupą zawodową bardzo niewygodną dla władzy. Konsekwentnie przeciwstawiają się upolitycznieniu sądów i pomimo dotychczasowych postępowań dyscyplinarnych nie ustają w sprzeciwie.

Wbrew sugestiom Prezydenta nie jesteśmy ścigani za łapówki, za nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych, oszustwa podatkowe, kradzieże, pijaństwo czy zachowania nieobyczajne, tylko za wydane orzeczenia, za wypowiedzi publiczne w obronie niezależności sądów i niezawisłości sędziów, wpisy w mediach społecznościowych, listy otwarte czy próbę ustalenia kto z sędziów poparł sędziowskich kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. Zaś najcięższą zbrodnią dla obecnej władzy jest realizowanie wyroku TSUE z 19 listopada 2019 r.

Zamiast niezwłoczne uchwalić konieczne zmiany ustawowe, których celem byłoby natychmiastowe naprawienie powstałego stanu niepewności prawnej w zakresie prawidłowego obsadzenia polskich sądów, represyjnym projektem ustawy grupa posłów związanych z Ministerstwem Sprawiedliwości próbuje zamknąć polskim sędziom usta. Zastraszyć, odrzeć z resztki praw, przywołać do porządku, zupełnie nie zważając, że jesteśmy częścią europejskiego systemu prawnego, gdzie takie metody nie sięgają i na pewno zostaną napiętnowane.

Prezydent RP nie jest też w swoich słowach i czynach konsekwentny. Postkomunistyczny układ definiowany datą urodzenia przeszkadza mu w Sądzie Najwyższym i sądach powszechnych, ale już nie w "swoim" Trybunale Konstytucyjnym.

Zaś co do interesów zwykłych ludzi i sprawiedliwych wyroków, Pan Prezydent nie doprecyzował co wtedy, gdy po przeciwnych stronach sporu sądowego stanie dwóch zwykłych ludzi i każdy z nich inny wyrok uzna za sprawiedliwy.

Reasumując, mogę zgodzić się z Panem Prezydentem tylko w jednej kwestii. Sądy mają służyć Rzeczypospolitej i jej obywatelom. Mogą to robić jednak tylko wtedy, gdy pozostaną władzą odrębną i niezależną. Gdy jako społeczeństwo będziemy wyroki sądów szanować i wykonywać. Gdy przestaniemy je opluwać i pomawiać. Gdy zamiast oceniać sądy i sędziów na podstawie słów Pana Prezydenta, poszukamy innych bardziej obiektywnych źródeł informacji, choćby raportów fundacji Court Watch Polska.

Zaś co do sprawności działania sądów, zgoda że jest z tym różnie. Jednak za wiele kwestii proceduralnych i organizacyjnych odpowiadają nie sędziowie tylko ustawodawca czyli parlament. Działanie każdej instytucji można poprawić, jednak należy to robić z rozwagą, namysłem, w dialogu i współdziałaniu z praktykami oraz poszanowaniu wartości fundamentalnych.

Po dwóch latach reformy, sądy nie tylko nie przyspieszyły, ale powstał stan niepewności prawnej co do ważności dokonanych powołań sędziowskich i wydawanych przez nowych sędziów wyroków. Instytucje unijne prowadzą w tej sprawie przeciwko Polsce postępowania i już są pierwsze negatywne dla polskich reform rozstrzygnięcia.

Zamiast zatem jeszcze mocniej represjonować i ograniczać sędziów w prawie do niezawisłego orzekania, swobodnego zrzeszania się, wolności słowa i samorządu zawodowego, należy po prostu niezwłocznie dokonać zmian prawnych likwidujących nowe Izby Sądu Najwyższego oraz przywracających niezależną od polityków Krajową Radę Sądownictwa. Zweryfikować dotychczasowe konkursy i powołania oraz wspólnie z przedstawicielami wszystkich zawodów prawniczych podjąć pracę nad ulepszeniem organizacji sądów i unowocześnieniem procedur.

Zabieg dyskredytowania i usuwania dotychczasowych elit wcale nie służy obywatelom. Służy stworzeniu nowej elity, która będzie wdzięczna, całkowicie zależna i bezwzględnie posłuszna władzy, która ją wykreowała.

Stan wojenny w sądownictwie nie jest potrzebny, w sądownictwie jest konieczny Okrągły Stół. Dlatego, Szanowni Obywatele nie dajcie się zmanipulować i brońcie niezależnych sądów.

SSO Ewa Maciejewska