Wielu z nas staje dzisiaj przed trudnym wyborem jak się zachować wobec faktu rozpoczęcia w dniu 27 kwietnia 2018 roku prac, przez nowo powołaną Krajową Radę Sądownictwa, powołaną w sposób sprzeczny z konstytucyjną zasadą trójpodziału władz, pozbawioną realnej reprezentacji sędziów, przy równoczesnym odblokowaniu konkursów na wolne stanowiska sędziowskie. W Sądzie Okręgowym w Łodzi, co szczegółowo opisujemy w zakładce „Nasz Okręg” ogłoszono 18 wolnych etatów, na które zgłosiło się aż 53 chętnych. Każdy z nowo ogłoszonych wolnych etatów podlega procedurze obsadzenia z udziałem aktualnie urzędującej Krajowej Rady Sądownictwa.

Chyba wszyscy mamy świadomość, poważnych wątpliwości co do legalności funkcjonowania tego organu i ważności decyzji, które będzie podejmował, także w przedmiocie przedstawiania prezydentowi kandydatów do powołania na wolne stanowiska sędziowskie. Słyszymy ostrzeżenia, że decyzje personalne KRS mogą być kwestionowane w toku postępowań sądowych z udziałem osób, które wezmą udział w ustawowych procedurach przed nową Radą. Znamy stanowisko Zarządu Stowarzyszenia Sędziów „Themis”, który zwrócił się do wszystkich Sędziów, o głębokie rozważenie etycznego aspektu uczestniczenia w procedurach, z udziałem nowo powołanego ciała, określonego przez ustawodawcę jako Krajowa Rada Sądownictwa oraz wyraził przekonanie, że do czasu przywrócenia Konstytucyjnego porządku Państwa, także co do pozycji ustrojowej Krajowej Rady Sądownictwa, odpowiedzialność każdego z sędziów, każe powstrzymać się od udziału w procedurach z udziałem tego ciała.
W podobnym tonie wypowiedział się Marcin Matczak, niekwestionowany autorytet, zaangażowany w obronę wolnych sądów, doktor habilitowany nauk prawniczych, specjalista w zakresie teorii prawa, profesor nadzwyczajny na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz nasz gość na październikowym szkoleniu w Smardzewicach. Na spotkaniu w Okręgowej Izbie Adwokackiej w Radomiu zapytany czy sędziowie powinni występować z wnioskami o awans do KRS, czy też powinni ją bojkotować, odpowiedział: „Nie ma dobrej odpowiedzi. Jednak stojąc przed wyborem: jasny gest sprzeciwu czy współpraca, która może przynieść praworządności wymierne korzyści, optowałbym za jasnym gestem sprzeciwu. Wniosek o awans i tak może zostać odrzucony przez nową KRS, a na pewno będzie ją legitymizował. Brak wniosków będzie natomiast jasnym sygnałem, że polscy sędziowie nie akceptują niekonstytucyjności w działaniach wobec KRS”.
Przedstawione wyżej stanowiska nie są pozbawione racji. Są radykalne i jednoznaczne, a przez to w odczuciu zewnętrznym wiarygodne.
Patrząc jednak z perspektywy zwykłych sędziów, którzy są na różnym etapie swojej drogi zawodowej, w różnej sytuacji osobistej, a także funkcjonują w różnych środowiskach lokalnych, postulat powstrzymania się od zgłaszania na wolne stanowiska sędziowskie oceniam jako nierealistyczny. Sama jestem w komfortowej sytuacji, bo czuje się spełniona zawodowo i nie jestem zainteresowana jakimkolwiek awansem. Rozumiem jednak wszystkie koleżanki i kolegów, którzy skorzystali z odblokowanej po dwóch latach możliwości ubiegania się o wolne stanowiska w sądach wyższego rzędu. Zawsze pozostaje nadto dylemat czy nie kandydując nie ułatwiamy awansów tym, którzy na niego nie zasługują: przefaksowanym prezesom dobrej zmiany, sędziom delegowanym do ministerstwa. Oczywiście nie mamy żadnego wpływu na decyzje KRS, ale poprzez kolegia i zgromadzenia mamy prawo opiniowania kandydatów. Powinniśmy też uważnie śledzić i dokumentować procedurę konkursową, aby wyłapać i nagłaśniać wszystkie te przypadki gdzie konkurs przeprowadzono w sposób ewidentnie nieprawidłowy. Nie wyobrażam sobie w przyszłości zakwestionowania prawa orzekania wszystkich sędziów przedstawionych do nominacji przez obecny KRS. Widzę za to konieczność jakiejś formuły weryfikacji wszystkich decyzji personalnych tego organu. Jestem przy tym przekonana, że duża część sędziów, którzy zdecydowali się uczestniczyć w aktualnie ogłoszonych konkursach, przejdzie te weryfikację pozytywnie.

SSO Ewa Maciejewska