W 2015 r. w wyniku demokratycznych wyborów PiS wraz z innymi mniejszymi partiami zdobywa większość parlamentarną. W programie wyborczym zawarte były postulaty dotyczące zmian w wymiarze sprawiedliwości. Na czele Ministerstwa Sprawiedliwości staje min. Zbigniew Ziobro. Rozpoczyna się tzw. reforma wymiaru sprawiedliwości. Na początek reforma dotyka Trybunału Konstytucyjnego. Trzeba ją jakoś uzasadnić, więc zaczynają padać pierwsze słowa, które w dyskusji merytorycznej paść nie powinny. Zarzuca się ówczesnemu prezesowi Trybunału Konstytucyjnego prof. Rzepińskiemu brak kompetencji, stronniczość, a wreszcie łamanie prawa. PiS przeprowadza nowelizację ustawy o TK, a pretekstem tejże nowelizacji miała być rzekomo zbyt wolna praca trybunału. Lansowaniu tej idei służą liczne wystąpienia polityków rządzącej większości w tym samego ministra sprawiedliwości. Wszystkie te zabiegi mają posłużyć do przedstawienia społeczeństwu sędziów orzekających dotychczas w trybunale w jak najgorszym świetle. W rezultacie wybierani są nowi sędziowie i nowy prezes. Na skutek tych działań zaczyna się upadek autorytetu Trybunału Konstytucyjnego. Do takiego stanu rzeczy doprowadziły nie tylko działania legislacyjne, ale również słowa wypowiadane przez polityków.

Następnie PiS przystępuje do realizacji kolejnych zmian. Rozpoczynają wcielanie w życie założenia swojego programu wyborczego czyli „wprowadzania skutecznych mechanizmów kontroli przeciwdziałającej odrywaniu się ogniw wymiaru sprawiedliwości od jego służebnej wobec społeczeństwa roli oraz zwalczania korupcji wśród sędziów”( cyt. z programu wyborczego). Temu miały służyć zaproponowane zmiany w zakresie funkcjonowania sądów głównie wymiana prezesów, zmiany w funkcjonowaniu KRS i zmiana ustawy o SN. Znowu padają słowa. Rozpoczyna się potężna kampania przeciwko sędziom. Pojawiają się bilbordy, które mają za zadanie przedstawić społeczeństwu sędziów w jak najgorszym świetle. Efektem tej kampanii ma być zbitka słowna, która ma wbić się społeczeństwu w pamięć, sędzia – złodziej. Posłowie zaczynają wprost nazywać sędziów złodziejami i argumentują, że zmiany wprowadzane są po to oby więcej nie orzekali złodzieje. Prezes J. Kaczyński nazywa sędziów ojkofobami. Z kolei premier M. Morawiecki twierdzi, że w sądzie krakowskim działa zorganizowana grupa przestępcza, że za prowadzenie bardziej lukratywnych spraw sędziowie żądają łapówek, z winy sędziów procesy się przedłużają, a to służy wpływowym i zamożnym oskarżonym (wypowiedzi dla GPC i Washington Examiner ). Znowu mamy do czynienia z potokiem słów i oskarżeń. Jest to mieszanina faktów, półprawd, kłamstw i oszczerstw z przewagą tych ostatnich. Słowa mają służyć uwiarygodnieniu przeprowadzanej reformy, a de facto służą do zohydzania sędziów społeczeństwu.

Cóż w tym chaosie czynią sędziowie? Podejmują uchwały, piętnują pozorność wprowadzanych reform, biorą udział w pokojowych demonstracjach, walczą o niezawisłości sędziów i niezależność sądów. Wtedy znów padają słowa o sędziach politykach, o sprzeniewierzeniu się zasadom. Słowo Konstytucja, do której odwołują się sędziowie, okazuje się, że jest słowem ze świata polityki, a nie prawa. Mimo tego sędziowie wierzą, że przyjdzie czas rozliczeń działań tych naszych kolegów którzy w imię własnych partykularnych interesów złamali podstawowe standardy państwa prawa, ale jako strażnicy prawa wiedzą również, że odbędzie się to zgodnie z zasadą zachowania prawa do obrony, przed niezawisłym i niezależnym sądem dyscyplinarnym. Zdarzają się wśród nas osoby które wypowiadają słowa niemądre, jak te o zemście, ale trzeba pamiętać po pierwsze, że są to słowa wywiedziane w emocjach, a wówczas przekroczenie pewnej granicy krytyki może zdarzyć się każdemu, również sędziemu. Po drugie i może ważniejsze, nie jest to stanowisko całości środowiska, a wręcz odwrotnie. Obecnie jako sędziowie coraz częściej spotykamy się z agresywną postawą stron na sali rozpraw. Widzę tę agresję na co dzień. Moim zdaniem jest to wynikiem między innymi słów wypowiadanych przez polityków.

Obrazu sędziów jaki tworzy władza w społeczeństwie dopełnia okładka tygodnika „WSieci” na której znaleźli się sędziowie z bronią w ręku, strzelający do ..? No, właśnie do kogo do polityków wprowadzających zmiany, czy do tej części społeczeństwa która te zmiany akceptuje? Nie wiem, ale wymowa okładki wzbudza złe emocje, sugeruje, że sędziowie broniąc swoich interesów są zdolni do czynów niegodnych, a dodatkowo ukazuje się w dzień po zabójstwie śp. Pawła Adamowicza. Zaczynają pojawiać się groźby zarówno kierowane wobec polityków jak i sędziów. Te zjawiska miały miejsce już wcześniej, ale nie widać było zdecydowanych działań służb aby skutecznie im przeciwdziałać. Prowadzona od trzech lat reforma wymiaru sprawiedliwości ograniczająca niezależności i niezawisłość sędziów uzasadniania jest potokiem niekończących się słów. To są słowa pełne pogardy i agresji wobec sędziów. Jednocześnie po stronie ministra sprawiedliwości brak jest chęci na jakikolwiek dialog i wprowadzenie rzeczywistych reform służących obywatelom. Obawiam się, że obecnie pytanie brzmi, nie czy dojdzie do agresywnego zachowania wobec sędziego, tylko kiedy to nastąpi?

Pamiętajmy więc, że zawsze na początku było słowo i to za jego sprawą możliwe było dokonanie wszystkiego i dobrego i złego. W tym miejscu może warto przypomnieć fragment pięknego wiersza Zbigniewa Herberta „Zasypiamy na słowach”
„Zasypiamy na słowach
budzimy się w słowach.(..)
Niebezpieczne są słowa
które wypadły z całości”

SSO Katarzyna Wesołowska - Zbudniewek